Krzysztof Walczak / 2017-07-21

Być jak MacGyver

Na świecie powstają ciągle nowe obiekty sportowe – warto to pochwalić, ponieważ rozwój infrastruktury wpływa na postęp danej dyscypliny. Niestety współczesne przepisy, wymagania telewizyjne, wymagania kibiców, chęć bicia rekordów, sprawiają, że wielkie areny sportowe, np. te przygotowywane na igrzyska olimpijskie w krótkim czasie stają się ruinami. Czy można temu zaradzić?

 

Nie od dziś wiadomo, że inwestycja generuje olbrzymie koszty. Nie zawsze myśli się jednak o wydatkach na utrzymanie obiektów po igrzyskach czy mistrzostwach, które często przewyższają możliwości podmiotów zarządzających. Zabezpieczeniem poniesionego ryzyka ma być rozwój gospodarczy spowodowany ruchem turystycznym, w trakcie i po głównej imprezie.

 

Obawialiśmy się Euro 2012 w Polsce, a najbardziej Stadionu Narodowego, za którego funkcjonowanie (finanse i zarządzanie) odpowiada spółka z ramienia państwa. Rzeczywiście problemy były niemałe, ale jakoś „skromnym” nakładem… ok. 2 mld zł mamy jeden z najpiękniejszych stadionów w Europie. Od wspomnianego Euro, świątynia piłkarskiej kadry, miejsce atrakcyjnych koncertów i innych wydarzeń sportowych, np. Verva Street Racing, Grand Prix na żużlu, lekkoatletyczny Memoriał Kamili Skolimowskiej, gala KSW, a już na przełomie sierpnia i września inauguracja Mistrzostw Europy w siatkówce. I co? Można? Polak potrafi.
Oczywiście może takie emocjonowanie się nie jest na miejscu, bo świat funkcjonuje w podobny sposób od dawna. Trzeba jednak docenić, że nawet w Polsce od jakiegoś czasu w sporcie dzieje się po prostu lepiej. Cały czas musimy gonić uciekającego króliczka, ale poziom organizacyjny, nie tylko pojedynczych zawodów, ale w szczególności imprez rangi mistrzowskiej od paru lat, jeśli nie wzrasta, to przynajmniej utrzymuje się na bardzo dobrym poziomie. To wszystko zasługa nie tylko wspaniałych polskich kibiców, pasjonatów sportu (także tych wysoko postawionych w krawatach), ale przede wszystkim sponsorów, którzy mają coraz większą świadomość inwestowania w sport.

 

Stadion jest więc dość uniwersalny, ma duży potencjał infrastrukturalny. Latem największym problemem może być za to skocznia narciarska. Mimo że właśnie jesteśmy po inauguracji Letniego Grand Prix w skokach narciarskich, cykl jest dość krótki i nie wszędzie odbędą się zawody na igielicie. Giganci z Red Bulla wymyślili więc cykl biegów pod górę skoczni. Ostatnio Red Bull 400 odbył się w  Titisee-Neustadt – zapewne jedne z najtrudniejszych 400 m do pokonania w życiu, w końcu finiszowe metry to w zasadzie wspinaczka po stromej ścianie rozbiegu o kącie nachylenia 360. A kolejne zawody już w sierpniu, w czeskim Harrachovie. Strach żeby łydki nie pękły.
Najświeższa bułeczka z naszej sportowej piekarni – skocznia narciarska w Pjongczang, przygotowana na zimowe igrzyska olimpijskie w 2018 roku. Jak to na igrzyskach często bywa, jest skocznia, wielka impreza sportowa, potem zbyt duży koszt utrzymania, więc łączy się kilka kabli i paczek materiału wybuchowego – BUUM!!! W Korei Południowej zadbali o to, żeby kibice przychodzili na skocznie nawet latem. Na dojeździe zamontowane są bramki i narysowane linie – mamy jedno z najpiękniej położonych boisk piłkarskich na świecie.

 

Coraz częściej obiekty sportowe są lub stają się wielofunkcyjne. Wystarczy mieć dobry pomysł, jak w niekonwencjonalny sposób wykorzystać potencjał danego miejsca. Owszem, od idei do realizacji jest długa droga, ale można ją pokonać dzięki zaangażowaniu, ciężkiej pracy i przekonaniu, że wszystko jest możliwe. Może oprócz Ciebie, również znajdą się inni MacGyverzy, którzy potrafią zrobić coś z niczego.


Źródła:

 


https://www.redbull.com/pl-pl/red-bull-400-bieganie-pod-gore-video


https://sportowefakty.wp.pl/skoki-narciarskie/633747/skocznia-narciarska-na-stadionie-oto-arena-igrzysk-olimpijskich-w-pjongczang