Krzysztof Walczak / 2017-05-24

Od pierwszego wejrzenia

Z jednej strony dobra praca, życie z dnia na dzień, korzystanie ze wszystkich uciech codzienności – z drugiej – puste mieszkanie, samotne wakacje i w końcu… trochę nuda. Potem nagle, jedno spojrzenie i kędzierzawy gość z pupcią niemowlaczka zwany amorem brzdęka w strunę – BANG! Jest! Tak, to ona!

 

Pierwsze chwile zauroczenia to jednak nie wszystko. Mimo że czujesz nową energię, a życie staje się piękniejsze, trzeba zrobić coś, żeby utrzymać ten stan jak najdłużej. Okazuje się, że strzała trafiła także Twoją wybrankę – jesteś krok dalej. Jest naprawdę wyjątkowo. Ty się cieszysz, ona zachwycona, cała w skowronkach. Chodzicie na randki, kupujesz kwiatki, misie, biżuterię i inne, większe lub mniejsze prezenciki. Trzymacie się za rączki, rozmawiacie godzinami przez telefon, piszecie SMS-y na dzień dobry i dobranoc, wybieracie się na wspólne seanse kinowe, obiady czy kolacje. Poznajecie się coraz bardziej, zamieszkujecie ze sobą. Robicie sobie ekstra niespodzianki. Ona toleruje Twoje wypady z kolegami, a Ty jej całodzienny rajd po centrach handlowych. Czujecie się naprawdę wyjątkowo, wszystko się układa, dlatego wrzucacie na Fejsa fotosy śniadaniowych jajek sadzonych w kształcie serca. Promujecie swoją więź jak tylko się da. Dzielicie się swoim szczęściem z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi i nieznajomymi. Podkreślacie jaka ważna jest relacja dwojga bliskich sobie osób, a co za tym idzie zaczynacie istnieć w świadomości tych samotnych. Przekonujecie i pokazujecie, jakie są zalety waszej relacji,  że tak naprawdę łatwiej jest żyć z kimś i dla kogoś. Ty – wyrzeźbiony jak Lewandowski, ona – złotowłosa słowiańska wodzianka – mieszanka wybuchowa pozytywnej energii i uczuć wraz z nieprzewidywalnością Leo Messiego. Po prostu związek idealny, jak marketing i sport. Miłość dwojga osób to jest w pewnym sensie sport, pełen ekscytujących zwycięstw i nieoczekiwanych porażek. Wszystkie starania o to żeby było jak na samym początku, kiedy w oczach widniał czerwony neon LOVE, randki i pozostałe miłosne uniesienia można nazwać marketingiem.

 

W zasadzie sport obecny jest w naszym codziennym życiu i będzie cały czas odgrywał w nim coraz większą rolę. Nie tylko na poziomie zawodowym, ale także amatorskim i rekreacyjnym. Ciągłe zainteresowanie aktywnością fizyczną, nowe grupy docelowe, możliwość promowania różnych produktów świadczy o tym, że jest to naprawdę niezły biznes. Widoczne jest to przykładowo na koszulkach drużyn piłkarskich. Obecnie mamy mnóstwo dyscyplin sportowych, mistrzostwa świata i Europy, letnie i zimowe igrzyska olimpijskie, wydarzenia, które skupiają miliony ludzi, nawet w najdalszych zakątkach świata. Już od dawna było pewne, że marketing zapuka do branży sportowej, by za pomocą różnych wydarzeń promować usługi i produkty. Marketing w sporcie dotyczy także organizacji sportowych, polegający m.in. na komunikacji z otoczeniem w celu dotarcia do nowych grup docelowych, pozyskania sponsorów i znalezienia finansowania na rozwój danej dyscypliny.

 

Jak to bywa w związku, a także w sporcie i marketingu, a co za tym idzie, po prostu w biznesie – dobry pomysł i chęci nie wystarczą. Trzeba być artystą, wybitnym rzemieślnikiem, świadomym swoich działań profesjonalistą zorientowanym na cel. Sport musi być też, jak w naszym przypadku, pasją, miłością od pierwszego wejrzenia. To gotowy przepis na „success”.

WordPress Video Lightbox Plugin